BLACK MARKET
Cezary Kaźmierczak
Moja firma (MMT Management) organizuje w przyszłym tygodniu Czarny Rynek Wiedzy Marketingowej. Jest spotkanie oparte na idei speed dating. Generalnie eksperci z różnych gałęzi marketingu udzielają bezpłatnych konsultacji.
Do udziału w tym przedsięwzięciu udało nam się zaprosić naprawdę wielu wybitnych specjalistów, ludzi z wieloletnim doświadczeniem, od których można naprawdę wiele się dowiedzieć i nauczyć. Zresztą ich listę można zobaczyć na stronie Impactora i samemu ocenić.
Impreza się uda, jest sporo zainteresowanych - nie jest to więc propagowanie tego przedsięwzięcia. Zdumiewająca jest natomiast inna rzecz - prawie tyle samo osób zgłosiło chęć udziału w tym przedsięwzięciu w charakterze eksperta!.
Niby pozytywne myślenie o sobie to cecha pomagająca w życiu, ale przeglądając te zgłoszenia nie mogłem wyjść ze zdumienia, jak wiele osób - powiedzmy - zaczyna lewitować. Po raz pierwszy chyba z całą mocą dotarło do mnie, że żyję w kraju, w którym mamy 38 milionów trenerów reprezentacji piłkarskiej, 38 milionów premierów i prezydentów oraz w co najmniej milion ekspertów marketingowych! W kraju 30. letnich “weteranów” i “seniorów” sektora. W tej sytuacji wyniki badań, z których wynika, że Polacy chcieliby wcześniej przechodzić na emeryturę są zupełnie zrozumiałe.
Gdyby w Chicago, w którym mieszkałem, szefowie domów mediowych, czołowych agencji, instytutów badawczych zorganizowali podobną do naszej imprezę - z całą pewnością musiałaby powstać jakaś komisja weryfikacyjna, tylu byłoby chętnych. U nas komisja nie była potrzebna.
Może to zresztą jest wyjaśnienie, ze na 100 największych wynalazków - 90% wymyślono w Stanach, gdzie większość rozumie, że człowiek “uczący się” może podbić świat, a “nauczony” szybko przekona się, że został doskonale przygotowany do życia w świecie, który już nie istnieje…
Przypomina mi się też historia z jednego z Crackfilmów z lat 90. Przybyło tam może z 1000 uczestników i odbył się wykład na temat reklamy Brazylijczyka polskiego pochodzenia, zdobywcy kilku Złotych Lwów w Cannes (W tamtym czasie żaden Polak nie zdobył nawet brązowego!). I co? Z tego tysiąca uczestników pojawiło się około 40 osób! Reszta uznała chyba, że wszystko już wie. Zdumiewające.
Efekty takich postaw możemy potem oglądać w żenujących konceptach marketingowych, skazanych na klęskę jeszcze przed kick offem, w kampaniach reklamowych po obejrzeniu, których specjalistom oczy wyłażą z orbit, czy projektach PR, które bardziej szkodzą markom i firmom, niż pomagają.
Niestety, nie żyjemy w kraju 1000 ekspertów, a najbardziej przekonują się o tym ci, którzy prowadzą rozmowy rekrutacyjne. W co najmniej połowie CV na stanowiska typu junior, jako największe dokonanie życiowe wymieniane jest “ukończenie studiów” - zupełnie jakby to był bilet do kariery. W Polsce tymczasem to jest jedynie możliwość ubiegania się o możliwość kupienia biletu, bez żadnej gwarancji.
Life time learning, podobnie jak budowa dróg, w Polsce się nie przyjęła. Nie wiem na jakiej podstawie ale całkiem spora grupa ludzi sądzi, że z chwilą odebrania dyplomu ich edukacja się skończyła. Mam dla nich bardzo złą wiadomość - ona dopiero się w tym momencie zaczyna.
Autor: Cezary Kaźmierczak


