HEJ, SOKOŁY

8 luty 2010

Cezary Kaźmierczak

Ilość bredni jakie można  znaleźć w polskich mediach na temat Ukrainy jest zatrważająca. Mam wrażenie, że niektórzy wypowiadający sie na ten temat nigdy tam nie byli, nikogo poważnego tam nie znają, albo ewentualnie znają Ukrainę z okien hotelu Premier Palace.  Bynajmniej Ukraina nie jest jedynym tematem w polskich mediach, przy którym dostaje gęsiej skórki. Niestety, czytając o USA czy Izraelu, krajach o których co nieco wiem i śledzę co tam się dzieje - jest podobnie.  Zdaje się będziemy szanować dane medium do czasu, aż nie natkniemy się na temat, na którym rzeczywiście się znamy… Wówczas pod znakiem wiarygodności staną także inne materiały. Bo jeśli o Ukrainie czy USA wypisuje sie brednie, to jaka jest gwarancja, że bredni nie wypisuje się o Francji czy Szwajcarii?? Niestety, żadnej.

Od lat w polskich mediach przedstawia się wschodnią Ukrainę, jako “rosyjską”, a Janukowycza, prawie jak ruskiego agenta. Julia Tymoszenko zaś ma być “proeuropejska i prozachodnia”. Zwycięstwo Janukowicza - czytam - to zwrot w stronę Rosji. Ma to wszystko niewiele wspólnego z rzeczywistością. Oto kilka nieprawdziwych memów uporczywie powtarzanych przez część polskich mediów:

1. Wyciąganie wniosków, że jeśli wschodnia Ukraina mówi po rosyjsku to jest to równoznaczne z prorosyjskim aspiracjami, jest nieprawdziwe. To są nadal UKRAIŃCY. Świadczy o tym choćby klęska rosyjskiej akcji rozdawania rosyjskich paszportów na wschodniej Ukrainie i na Krymie, podobna do tej która miała miejsce w Gruzji. Poza Sewastopolem poniosła totalna klęskę. Nie chcieli brać. Zapewniam, że paszporty amerykańskie (a nawet polskie) chętnie by wzięli!

2. Jest wysoce wątpliwe czy Janukowycz odda Ukrainę w łapy Rosji. Przede wszystkim w czasach Kuczmy, Janukowycz już mógł to zrobić. Tymczasem przez cały ten okres “Niebiescy” nie sprzedali Rosjanom NIC. Teraz będzie - sądzę - podobnie. Przede wszystkim Janukowycz (i związani z nim oligarchowie) nie mają w tym żadnego interesu. Już dawno zorientowali się, że swoje produkty mogą sprzedawać na Zachodzie, a Rosja to kolos na glinianych nogach z rynkiem wielkości Holandii.  Po drugie - doskonale wiedzą, że wpuszczenie rosyjskich oligarchów na Ukrainę oznacza to samo, co wpuszczenie szczupaków do stawu z płotkami, przy czym to Rosjanie są szczupakami.

3. Czy się to komuś podoba czy nie gwarantem pewnej stabilności polityki ukraińskiej są tamtejsi oligarchowie (Achmetow, Pinczuk i inni). Janukowycz w dużej mierze będzie realizował ich politykę. Politykę - zgodną z polskim interesem. Przy Tymoszenko nie ma takiej gwarancji - Pani ta zdążyła już obiecać wszystko wszystkim i naprawdę nikt nie jest w stanie przewidzieć, co ona myśli i co będzie robić.  Jest o wiele bardziej prawdopodobne dostanie się Ukrainy w rosyjską strefę wpływów pod rządami Tymoszenko, niż Janukowycza. To nie Janukowycz, a właśnie Tymoszenko podpisała zdumiewająco niekorzystny dla Ukrainy kontrakt gazowy z Rosją. Pomysły gospodarcze Tymoszenko, jej socjalny populizm, gdyby rzeczywiście zaczęła to wcielać w życie - to prosta droga do bankructwa Państwa.

4. Każdy kto zabiera głos na temat Ukrainy powinien skupić się na czynach polityków, a nie na tym co mówią. Trzeba przy tym zaznaczyć, że tzw. rozziew pomiędzy deklaracjami a czynami polityków ukraińskich jest nawet większy niż w Europie. Fakty są bowiem takie, że podczas swoich rządów na wschodniej Ukrainie, czy w okresie jak był Premierem, Janukowycz nie zrobił NIC, co stało by w sprzeczności z interesami niepodległościowymi Ukrainy i jej prozachodnia orientacją. Janukowycz werbalnie popierał różne rosyjskie postulaty, ale nie próbował ich nawet wcielać w życie. Wysoce pouczająca była jego konferencja prasowa z Putinem (w czasie jak był Premierem) gdy popierał jego każdy postulat, by na zakończenie oświadczyć, że mimo iż jest całym sercem “za”, to obecnie jest to “politycznie niemożliwe”.

Z punktu widzenia polskiego interesu - Janukowycz to chyba lepszy wybór niż Tymoszenko. Jest po prostu bardziej przewidywalny, w dużej mierze kontrolowany przez pragmatycznych oligarchów, których interesem jest również niezależność od Kremla. Natomiast po Tymoszenko - można się spodziewać absolutnie wszystkiego, co w czasie swoich rządów niejednokrotnie udowodniła.

Janukowicz i jego koledzy oligarchowie nie są bohaterami mojego romansu (choć wszyscy od lat są zupełnie już “legalni”), ale maja tą przewagę nad Tymoszenko i jej grupą, że mają ściśle określone interesy ekonomiczne, które są akurat zbieżne z polskimi interesami politycznymi.

Absolutnie kluczową sprawą jest fakt, że “Niebiescy” to już nie ci sami ludzie, którzy usiłowali sfałszować poprzednie wybory prezydenckie. Jakkolwiek dziwnie to brzmi: oni uwierzyli w demokrację i stali się jej wyznawcami, kierowani nie jakimiś wielkimi ideałami, tylko czystym zdrowym rozsądkiem.  Zobaczyli - po Pomarańczowej Rewolucji - że demokracja, to ustrój, który IM się opłaca, bo nawet przegrywając NIE TRACI SIĘ WSZYSTKIEGO, jak to wcześniej bywało i można wrócić.

Zatem - please - nie wypisujcie głupot w gazetach, bo to czytają polscy politycy i nie daj Boże, żeby pod wpływem tych lektur zaczęli robić jakieś głupstwa.

Autor: Cezary Kaźmierczak

Dodaj odpowiedź

hosting: Hostersi | partner w internecie: OS3 multimedia