<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	>

<channel>
	<title>Smith</title>
	<atom:link href="http://blog.smith.org.pl/?feed=rss2" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://blog.smith.org.pl</link>
	<description>Wolność Ekonomia Zdrowy Rozsądek</description>
	<pubDate>Thu, 02 Sep 2010 13:41:26 +0000</pubDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.7</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>MOŻE JAKIŚ NASTĘPNY TRYLIONIK&#8230;</title>
		<link>http://blog.smith.org.pl/?p=1362</link>
		<comments>http://blog.smith.org.pl/?p=1362#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 02 Sep 2010 13:40:56 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Robert Gwiazdowski</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Ekonomia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.smith.org.pl/?p=1362</guid>
		<description><![CDATA[Nie tylko u nas wesoło. Za Oceanem też. A może nawet jeszcze bardziej.
„Wszystko wskazuje na konieczność większych wydatków” – powiedział telewizji CNBC Paul Krugman – laureat Nagrody Nobla z ekonomii w 2008 roku.
Jego zdaniem „amerykańska gospodarka potrzebuje kolejnego programu stymulacyjnego, co najmniej takiej wielkości, jak uruchomiony przez Prezydenta Obamę w 2009 roku”.

Niebywale! Potrzebny następny bilion [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Nie tylko u nas wesoło. Za Oceanem też. A może nawet jeszcze bardziej.</p>
<p>„Wszystko wskazuje na konieczność większych wydatków” – powiedział telewizji CNBC Paul Krugman – laureat Nagrody Nobla z ekonomii w 2008 roku.</p>
<p>Jego zdaniem „amerykańska gospodarka potrzebuje kolejnego programu stymulacyjnego, co najmniej takiej wielkości, jak uruchomiony przez Prezydenta Obamę w 2009 roku”.<br />
<span id="more-1362"></span><br />
Niebywale! Potrzebny następny bilion (po amerykańsku: trylion) dolarów?!</p>
<p>Skąd taki wniosek? Według Krugmana „rynek obligacji, na którym panuje hossa, sygnalizuje, że nie ma co obawiać się o wysokość deficytu”. A „kiedy rząd federalny może pożyczać tanio nie jest złym pomysłem pożyczanie!!!</p>
<p>Rząd federalny przy pomocy FED nadrukował dolarów, które wpompował w „rynki finansowe”. Owe „rynki” nie za bardzo wiedzą do czego te dolary teraz przepompować. Próbują więc napompować jakąś bańkę, ostatnio głównie żywnościową, ale kiepsko im to idzie, więc kupują obligacje. Rząd federalny „nadrukował” tyle, że teraz „tanio” może pożyczyć. Zwłaszcza, że nie ma wielkiej konkurencji. Chiny pożyczać nie muszą bo mają. Europa nie ma, ale nie chce – za co skrytykował ostatnio Europejczyków inny pupil Szwedzkiej Akademii Nauk rozdającej „ekonomiczne Noble” – Joseph Stiglitz.</p>
<p>http://blog.gwiazdowski.pl/index.php?subcontent=1&#038;id=817</p>
<p>Co prawda niektóre europejskie rządy pożyczyć by jeszcze chciały, ale nie mogą, bo im już nie chcą pożyczać.</p>
<p>I dzięki temu wszystkiemu właśnie trwa „hossa” na rynku amerykańskich obligacji rządowych.</p>
<p>A Krugman radzi: niech rząd federalny pożyczy od rynków finansowych te dolary, które wcześniej wydrukował i im rozdał a w przyszłości pożyczki spłaci następnymi dolarami, które wydrukuje.</p>
<p>God Bless America.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.smith.org.pl/?feed=rss2&amp;p=1362</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>W POLSCE JEST SUPER</title>
		<link>http://blog.smith.org.pl/?p=1360</link>
		<comments>http://blog.smith.org.pl/?p=1360#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 30 Jun 2010 16:07:40 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Robert Gwiazdowski</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Ekonomia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.smith.org.pl/?p=1360</guid>
		<description><![CDATA[„W porównaniu z krajami, gdzie chcielibyśmy żyć – z Europą czy Ameryką – w Polsce start jest stosunkowo łatwy, jego koszty są stosunkowo niewielkie, system podatkowy sprzyja tworzeniu firm”.
Nie , nie to nie żaden z kandydatów na urząd Prezydenta RP opowiada takie banialuki tylko nowy Prezes NBP.

http://www.polityka.pl/rynek/ekonomia/1506638,1,wywiad-z-markiem-belka-nowym-prezesem-nbp.read
I dodaje: „przecież w Polsce każdy, kto zadeklaruje, że [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>„W porównaniu z krajami, gdzie chcielibyśmy żyć – z Europą czy Ameryką – w Polsce start jest stosunkowo łatwy, jego koszty są stosunkowo niewielkie, system podatkowy sprzyja tworzeniu firm”.</p>
<p>Nie , nie to nie żaden z kandydatów na urząd Prezydenta RP opowiada takie banialuki tylko nowy Prezes NBP.<br />
<span id="more-1360"></span><br />
http://www.polityka.pl/rynek/ekonomia/1506638,1,wywiad-z-markiem-belka-nowym-prezesem-nbp.read</p>
<p>I dodaje: „przecież w Polsce każdy, kto zadeklaruje, że jest przedsiębiorcą, płaci 19% podatku liniowego i drastycznie zaniżone (podkreślenie moje) składki na ubezpieczenia socjalne”. W stosunku DO CZEGO są one zaniżone? W stosunku do tych, które płacą pracownicy? A może to składki pracowników są zawyżone???</p>
<p>Moja teza pasowałaby, do następnego zdania Pana Prezesa o tym, że: „system podatkowy jest bardzo proprzedsiębiorczościowy, a mocno obciąża pracę”.  No właśnie. Może za bardzo obciąża pracę?</p>
<p>Tego nie wiadomo. Wiadomo natomiast, że „system podatkowy jest mało wydajny (podkreślenie moje).  Jak ktoś może płacić 19% zamiast (podkreślenie moje) 32%, to z tego korzysta, a budżet na tym traci (podkreślenie moje). Czyżby wydajność systemu zależała od wysokości stawki podatkowej? Czy jakby Pan Premier Miller nie przeforsował stawki 19% dla osób prowadzących działalność gospodarczą zamiast obowiązujących wówczas 40% to byłoby lepiej? Jeśli tak, to może trzeba wrócić do stawki 45%, która obowiązywała przez kilka lat?  Czy budżet na tym zyska?  Zgodnie z teorią Pana Prezesa musiałby zyskać, bo: „Krzywa Leffera to bzdura. Może się potwierdzić w jakichś skrajnych warunkach. W warunkach normalnych nigdy się nie sprawdziła (podkreślenie moje). Określenia „skrajny” i „normalny” są w naukach społecznych dość trudne do skwantyfikowania, więc Pan Prezes używa ich bezpiecznie. Zawsze może powiedzieć, że akcyza na alkohol, która obowiązywała w Polsce, a którą obniżył jego następca na stanowisku Ministra Finansów – też słynny ekonomista Grzegorz W. Kołodko – powodując zwiększenie wpływów podatkowych była „skrajna”. I dlatego Krzywa Laffera zadziałała. Podobnie jak  w przypadku opodatkowania samochodów, obniżki ceł w Wielkiej Brytanii w XIX wieku, czy podatku PIT w USA w latach 20-tych, 60-tych i 80-tych. </p>
<p>Wielce ciekawa jest tez odpowiedź Pana Prezesa na pytanie Jacka Żakowskiego: „Więc dobrze, że mamy taki prokapitalistyczny system czy niedobrze?”. Otóż „w warunkach kryzysu roku 2008 – dobrze. Bo korzystamy z tego, że jako jedyni w regionie wykształciliśmy klasę rodzimych przedsiębiorców, którzy zaczynali od szczęk, a dziś mają silne firmy eksportujące na zachód.”  Ergo: jak już „prosocjalny” system doprowadza do kryzysu to wtedy „prokapitalistyczny” system jest „dobry”.  Amen. A co Pan Prezes powiedziałby na taką oto tezę: dzięki obniżeniu podatków dla przedsiębiorców w momencie przystąpienia Polski do Unii Europejskiej z 40% do 19% polscy przedsiębiorcy nie byli dyskredytowani fiskalnie jak wcześniej, gdy, co prawda, płacili podobne stawki podatku PIT, ale za to od wielokrotnie niższych dochodów niż ich zagraniczni konkurenci, dzięki czemu, jak nadszedł kryzys finansowy, byli w stanie wyciągnąć gospodarkę z dołka, w który nieuchronnie by wpadła, gdyby system nie był tak „prokapitalistyczny” jakim zostawił go Premier Miller (abstrahując oczywiście od faktu, że wcale nie był on „prokapitalistyczny” – jednak relatywnie bardziej niż za czasów PO – primo voto KLD)?      </p>
<p>Zdaniem Pana Prezesa kryzys „przypomniał, że nie tylko państwo może być niesprawne i nieefektywne, ale rynki także. Upadła teza o nieomylności rynków.” O to, co to są „rynki” i kto stawiał tezę o ICH nieomylności, Żakowski Pana Prezesa nie zapytał!  A szkoda. Bo czy na przykład taki BIG Bank, albo ABN AMRO to „rynki”, czy też nie?</p>
<p>„Rynek” to PRAWO a nie miejsce, czy jacyś ludzie!!!</p>
<p>„Wróciliśmy częściowo do korzeni przypominając sobie o keynesizmie, który nas nauczył, że o wielkości dochodu narodowego decyduje wielkość popytu” – konkluduje Pan Prezes Belka. No to do drukarni! Nakręcimy taki popyt, że ho, ho&#8230;</p>
<p>Na koniec Pan Prezes stwierdził, że „pisząc doktorat z Friedmana poznał jego słabe strony”.</p>
<p>I w tym momencie nie wytrzymałem. Dopiero w tym – taki jestem cierpliwy. Sam się z Friedmanem nie we wszystkim zgadzam, ale o teorii sprawiedliwości komutatywnej Friedmana doktorant Belka pisał nawet nie z „drugiej”, tylko z „trzeciej” ręki („Doktryna społeczno ekonomiczna Miltona Friedmana”, Warszawa 1986). Przedstawił wynurzenia Wojciecha Sadurskiego na temat Friedricha Hayeka („Neoliberalny system wartości politycznych”, Warszawa 1980). Skoro jednak poglądy na temat wolności i sprawiedliwości Hayeka i Friedmana są podobne, to do teorii Friedmana można – jego zdaniem – odnieść opinie Sadurskiego o Hayeku (s. 34-35)</p>
<p>Opis doktryny wolności Friedmana, najważniejszej przecież dla całego liberalizmu, znowu jest za Sadurskim (s. 39-40)</p>
<p>Te społeczne poglądy Friedmana mają zresztą „wyraźne uwarunkowania klasowe”. Jego doktryna „odpowiada interesom klas posiadających, broni istniejącej struktury podziału bogactwa i prawa do nieskrępowanego jego użytkowania” (s. 35)</p>
<p>Pewnie dlatego poglądy Friedmana  „są generalnie błędne” aczkolwiek „tkwi w nich ziarno prawdy”. (s. 70)</p>
<p>Skoro jednak Friedman, podobnie jak Keynes, był przedstawicielem szkoły popytowej, która „nas nauczyła, że o wielkości dochodu narodowego decyduje wielkość popytu”, to na czym polega generalny błąd Friedmana? Może na tym, że starał się przy pomocy zasady monetary rule postawić tamę dla prasy drukującej dolary?  Czy może jednak nie poglądy ekonomiczne są najbardziej „błędne” tylko właśnie społeczne – te WOLOŚCIOWE???</p>
<p>Twierdzenie Friedmana, że „osiągnięciem kapitalizmu nie była akumulacja własności, ale stworzenie w ogromnej skali możliwości rozwoju ludzkich zdolności i umiejętności” doktorant Belka kwituje następująco:  „jest to przyczyna tłumacząca fakt, jakoby (podkreślenie moje) kapitalizm prowadził do mniejszego zróżnicowania dochodów niż jakikolwiek inny system”. Bo tak naprawdę, a nie jakoby to jakiś inny system prowadził do mniejszego zróżnicowania dochodów. Ciekawe jaki? Feudalizm? Nie bez przyczyny - zdaniem Belki - Friedman „proponuje porównanie sytuacji dzisiejszej Skandynawii, Francji czy Stanów Zjednoczonych z sytuacją w Indiach lub Egipcie. Ewentualną (podkreślenie moje) możliwość porównania z krajami socjalistycznymi bezpiecznie (podkreślenie moje) wyklucza” (s. 36) To chyba jednak nie z feudalizmem doktorant Belka chciałby kapitalizm porównać, tylko z socjalizmem. Bo oczywiście ewentualne takie porównanie byłoby dla kapitalizmu niebezpieczne, dlatego bezpiecznie zostało pominięte.</p>
<p>Na koniec deser (numeracja zdań pochodzi ode mnie):</p>
<p>„(i) W czerwcu 1974 roku Friedman, wierny swym przekonaniom, stwierdził, że kartel naftowy OPEC wkrótce się rozpadnie, a ceny ropy znacznie spadną. (ii) Przez wiele lat (podkreślenie moje) proroctwo Friedmana było przedmiotem złośliwych uwag. (iii) Dzisiaj OPEC wprawdzie (podkreślenie moje) istnieje, ale przynajmniej nic nie wskazuje, że targany wewnętrznymi sprzecznościami może odzyskać swą pozycję. (iv) Friedman mógłby (podkreślenie moje) powiedzieć, że kartel rzeczywiście się rozpadł. Czy niemal (podkreślenie moje) dziesięć lat, które upłynęło to okres krótki czy długi?” (s. 75)</p>
<p>Konia z rzędem komuś, kto wie o co w tym akapicie chodzi autorowi!  Jaki jest związek między zdaniem (i) i (iii)? Czy zdanie (ii) ma jakiś wpływ na ewentualny związek wynikania pomiędzy zdaniami (i) i (iii)? Skoro „wprawdzie” OPEC istnieje, to mogłoby znaczyć, że Friedman  jednak nie miał racji.  Ale skoro cena ropy od 1981 roku zaczęła spadać po siedmiu latach od proroctwa Friedmana, to czy siedem jest „niemal dziesięć”?   </p>
<p>Pewnego wyjaśnienia dostarcza taki fragment doktoratu Pana Profesora:</p>
<p>„Z fałszywych przesłanek można wyciągnąć prawidłowe wnioski, a prawdziwe twierdzenia mogą wynikać z błędnych założeń” (s. 88) I tę „mądrość” nazywa autor „oczywistością”!!!</p>
<p>Co prawda fałszywość przesłanek nie przesądza o fałszywości wniosku, ale tylko w przypadku dedukcji i nie odwrotnie. Jeśli wszystkie przesłanki są prawdziwe, to POPRAWNE logicznie wnioskowanie, prowadzi nas do wniosku prawdziwego. </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.smith.org.pl/?feed=rss2&amp;p=1360</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>3 ZWYCIĘSTWA I 1 PORAŻKA</title>
		<link>http://blog.smith.org.pl/?p=1355</link>
		<comments>http://blog.smith.org.pl/?p=1355#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 21 Jun 2010 07:21:59 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Cezary Kaźmierczak</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Marketing Polityczny]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.smith.org.pl/?p=1355</guid>
		<description><![CDATA[Jeśli kampanii Kaczyńskiego nie ukąsi gen głupoty - który w sobie nosi w zasadzie każdy - to wygra te wybory.  Gen głupoty w tym przypadku, to naprawianie tego, co nie jest zepsute. Kampania Kaczyńskiego, jeśli chce zwyciężyć nie powinna nic zmieniać, mimo, że pokusa pełzania  przed Grzegorzem Napieralskim jest duża.

Wybory rozstrzygnie bowiem jego [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Jeśli kampanii Kaczyńskiego nie ukąsi gen głupoty - który w sobie nosi w zasadzie każdy - to wygra te wybory.  Gen głupoty w tym przypadku, to naprawianie tego, co nie jest zepsute. Kampania Kaczyńskiego, jeśli chce zwyciężyć nie powinna nic zmieniać, mimo, że pokusa pełzania  przed Grzegorzem Napieralskim jest duża.<br />
<span id="more-1355"></span><br />
Wybory rozstrzygnie bowiem jego elektorat. Nie ma jeszcze szczegółowych wyników badań - ale jeśli nic się nie zmieniło od ostatnich kampanii (a tym zakresie nie sądzę) to jest to elektorat socjalny, który bardziej  płynie do PIS niż do PO. Tak przynajmniej te przepływy wyglądały w ostatnich kampaniach. Wystarczy, że kampania Kaczyńskiego nie będzie ich obrażała, a kampania Komorowskiego znajdzie się w niezwykle trudnej sytuacji.</p>
<p>Komorowski dysponuje bowiem towarem, na który wśród polityków jest podobny popyt, jak na narkotyki w południowych dzielnicach Chicago. Stanowiskami.  Zapewne pojawi się koncept, żeby je zacząć politykom lewicy obiecywać lub rozdawać. Czy wezmą - zobaczymy. Jeśli wezmą mogą się bardzo pomylić i ci co dają,  i ci co biorą. Napieralski nie jest bowiem Rydzykiem, nie ma wyznawców i tak naprawdę nie dysponuje swoimi głosami. Zatem z jego punktu widzenia najlepszym rozwiązaniem jest zachować neutralność. Jeśli jej nie zachowa - dzisiejszy sukces może okazać się klęską. Jego wyborcy mogą bowiem poczuć się oszukani i ogólnie nie najlepiej, że zostali sprzedani za posady i zachować się dokładnie odwrotnie.</p>
<p>Kampania Komorowskiego znalazła się natomiast w matni. Nie pomogły umizgi do lewicowych wyborców, zapewnienia JK Bieleckiego o ważnej roli &#8220;przedsiębiorstw państwowych w gospodarce&#8221;, zapewnienia, że nie będą prywatyzowane. Nie pomógł Cimoszewicz, ani wszczynanie procesów za &#8220;obrazę&#8221;, że chce coś &#8220;prywatyzować&#8221;. Pójście dalej w tym kierunku, wyścigi z PIS kto jest bardziej za socjalizmem, prawie na pewno spowodują utratę części własnych wyborców, bez żadnej gwarancji pozyskania tych, którzy rzeczywiście są za &#8220;socjalizmem&#8221;.</p>
<p>W każdym razie znowu mamy do czynienia z sytuacją, że Kaczyński może sobie młynek kręcić, a Komorowski musi po raz kolejny wejść na pole minowe, ze świadomością, że jest to wejście pierwsze i ostatnie. Albo będzie miał dobry clear marketing message, albo utonie.</p>
<p>Trzecim wygranym - obok Napieralskiego i Kaczyńskiego - jest Janusz Korwin-Mikke. 4 miejsce to spora niespodzianka, tym bardziej, że prowadził swoją kampanię niemal wyłącznie w internecie, a ponadto ma wieloletni, ugruntowany wizerunek osoby niezbyt poważnej.</p>
<p>Najgorsze jednak w tym wszystkim jest to - dla nas Obywateli - że nie będzie żadnego przełomu, niezależnie od tego kto ostatecznie wygra.  Po tej kampanii politycy nie nabędą przekonania, że wybory wygrywa się dobrym rządzeniem, a nie propagandowymi sztuczkami. Kolejne wybory wygrywa się programem, który w istotnej części się zrealizowało, a nie sondażami czy poparciem &#8220;autorytetów&#8221;, ilością bilboardów i spotów telewizyjnych. I ta informacja - dla nas Obywateli nie jest najlepsza.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.smith.org.pl/?feed=rss2&amp;p=1355</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>PRYWATYZACJA W PRZERWIE</title>
		<link>http://blog.smith.org.pl/?p=1352</link>
		<comments>http://blog.smith.org.pl/?p=1352#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 19 Jun 2010 09:10:41 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Robert Gwiazdowski</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Ekonomia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.smith.org.pl/?p=1352</guid>
		<description><![CDATA[W przerwie między meczami usłyszałem niechcący w TV, że któryś z kandydatów na urząd Prezydenta RP, oskarżył innego z kandydatów, że ten chce „prywatyzować” szpitale. Kandydat  ten poczuł się obrażony takim podejrzeniem, uznając, że  narusza ono jego dobre imię i wystąpił na drogę sądową żądając sprostowania i przeprosin. Niezawisły sąd orzekł, że kandydat [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W przerwie między meczami usłyszałem niechcący w TV, że któryś z kandydatów na urząd Prezydenta RP, oskarżył innego z kandydatów, że ten chce „prywatyzować” szpitale. Kandydat  ten poczuł się obrażony takim podejrzeniem, uznając, że  narusza ono jego dobre imię i wystąpił na drogę sądową żądając sprostowania i przeprosin. Niezawisły sąd orzekł, że kandydat nie odpowiada za program partii, która go popiera, bo nie jest kandydatem partii i poparcie wyborców zawdzięcz swojej charyzmie i temu oczywiście, że nie jest za prywatyzacją szpitali, tak jak do niedawna była partia, która go popiera, ale już nie jest za prywatyzacją bo to obraża dobre imię jej kandydata.<br />
<span id="more-1352"></span><br />
Karol Marks bardzo by się ucieszył widząc, jak politycy walczący onegdaj z komunizmem dziś zażarcie bronią komunizmu.</p>
<p>Przecież 20 lat przemian ustrojowych dobitnie wykazało, że lekarz w szpitalu będącym własnością państwa lub samorządu terytorialnego lepiej leczy pacjentów pod czujnym okiem agentów CBA sapiących ciężko na dachu niż w szpitalu prywatnym. Instrumentariuszki dokładniej dezynfekują narzędzia chirurgiczne, pielęgniarki są milsze dla pacjentów i częściej zmieniają im opatrunki, a salowe dokładniej sprzątają. Dzięki temu wszyscy chorzy mają się lepiej więc i całe społeczeństwo ma się lepiej.</p>
<p>Własność prywatna jest natomiast podstawą zła wszelkiego, a już szczególnie w przypadku szpitali. Chciwi prywaciarze ograniczają bowiem koszty, żeby więcej zarobić na leczeniu chorych, którzy najpierw oczekują miesiącami na wizytę u specjalisty, potem leżą na niewygodnych łóżkach w wieloosobowych salach lub wręcz na ciasnych korytarzach i zarażani są żółtaczką, z uwagi na fatalne warunki higieniczne. A niektórym to podają nawet pavulon. Po prostu podłość wywołana istnieniem własności prywatnej. Wiadomo przecież doskonale, że ludzie są dobrzy, skłonni do pracy ponad siły, co raz na zawsze udowodnił górnik  Pstrowski, jeżeli tylko pracują dla dobra innych. To własność prywatna ich psuje wydobywając z nich najgorsze odruchy.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.smith.org.pl/?feed=rss2&amp;p=1352</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>CO ZA ZMIANA!</title>
		<link>http://blog.smith.org.pl/?p=1350</link>
		<comments>http://blog.smith.org.pl/?p=1350#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 18 Jun 2010 13:15:57 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Robert Gwiazdowski</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Prawo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.smith.org.pl/?p=1350</guid>
		<description><![CDATA[Tyle razy krytykowałem, nie tylko na tym blogu, różne spektakularne akcje służb specjalnych, że byłoby niesprawiedliwością nie odnotować pozytywnej zmiany.
Wczoraj na stronie ABW pojawił się komunikat Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie:

„Uprzejmie (podkreślenie oczywiście moje) informuję, że Prokuratura Apelacyjna w Warszawie, współdziałając z Agencją Bezpieczeństwa Wewnętrznego, prowadzi śledztwo w sprawie przestępstw o charakterze korupcyjnym oraz zmowy przetargowej [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Tyle razy krytykowałem, nie tylko na tym blogu, różne spektakularne akcje służb specjalnych, że byłoby niesprawiedliwością nie odnotować pozytywnej zmiany.</p>
<p>Wczoraj na stronie ABW pojawił się komunikat Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie:<br />
<span id="more-1350"></span><br />
„Uprzejmie (podkreślenie oczywiście moje) informuję, że Prokuratura Apelacyjna w Warszawie, współdziałając z Agencją Bezpieczeństwa Wewnętrznego, prowadzi śledztwo w sprawie przestępstw o charakterze korupcyjnym oraz zmowy przetargowej w związku z prowadzonymi na terenie kraju inwestycjami drogowymi.</p>
<p>Na początku bieżącego tygodnia funkcjonariusze ABW zatrzymali w tej sprawie 7 osób, którym przedstawiono zarzuty korupcji czynnej i biernej oraz udziału w zmowie przetargowej. Zatrzymanymi są pracownicy oraz reprezentanci firm działających na rynku budownictwa drogowego oraz jednego z oddziałów Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad.</p>
<p>Wobec podejrzanych zastosowano środki zapobiegawcze o charakterze nieizolacyjnym (podkreślenie też moje) w postaci poręczeń majątkowych, zakazu opuszczania kraju oraz zawieszenia w czynnościach służbowych i zawodowych w zakresie uczestnictwa w przetargach publicznych.</p>
<p>Śledztwo pozostaje w toku”:</p>
<p>(http://www.abw.gov.pl/portal/pl/8/572/Komunikat_Prokuratury_Apelacyjnej_w_Warszawie_dotyczacy_sledztwa_w_sprawie_przes.html)</p>
<p>Żadnych filmików z zatrzymania, jak jeszcze niedawno praktykowano, żadnych inicjałów zatrzymanych i nazw firm w których pracowali, a po których inicjały łatwo można rozszyfrować!</p>
<p>Prokuraturę też trzeba pochwalić, że tym razem nikogo nie chciała zamknąć „tymczasowo” na półtora roku (jak to się zdarzało).</p>
<p>Uprzejmie wyrażę nadzieję, że to nowy i trwały standard, a nie tylko jednorazowa uprzejmość.<br />
góra</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.smith.org.pl/?feed=rss2&amp;p=1350</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>O NICOŚCI I ZNIKOMOŚCI</title>
		<link>http://blog.smith.org.pl/?p=1345</link>
		<comments>http://blog.smith.org.pl/?p=1345#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 17 Jun 2010 15:27:14 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Cezary Kaźmierczak</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Marketing Polityczny]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.smith.org.pl/?p=1345</guid>
		<description><![CDATA[Jedyne co można powiedzieć o tej kampanii to, że była nijaka. Żadnej ze stron nie udało się znaleźć trafnego pola polaryzacji, niczego nie udało się znaleźć. Postulat Krzysztofa Kononowicza został spełniony. Nie ma niczego.
W takiej sytuacji wybór będzie miał wymiar transcendentalny, jakby powiedział Wieniedikt Jerofiejew. W całości zadecydują kręte ścieżki ludzkich emocji - tych uświadomionych [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Jedyne co można powiedzieć o tej kampanii to, że była nijaka. Żadnej ze stron nie udało się znaleźć trafnego pola polaryzacji, niczego nie udało się znaleźć. Postulat Krzysztofa Kononowicza został spełniony. Nie ma niczego.</p>
<p>W takiej sytuacji wybór będzie miał wymiar transcendentalny, jakby powiedział Wieniedikt Jerofiejew. W całości zadecydują kręte ścieżki ludzkich emocji - tych uświadomionych i nieuświadomionych.<br />
<span id="more-1345"></span><br />
Główni kandydaci zaciekle walczyli, żeby się do siebie jak najbardziej upodobnić, co jest swego rodzaju fenomenem w skali światowej i potwierdza tezę o wyjątkowości mojego narodu wśród narodów świata.</p>
<p>W tej mizerii - z punktu widzenia technologicznego - nagrody otrzymują: Grzegorz Napieralski (kampania bezpośrednia), Janusz Korwin-Mikke (internet) i Jarosław Kaczyński (żelazna konsekwencja). Golden Raspberry Awards (&#8221;Złotą malinę&#8221;) zdobywa Bronisław Komorowski za fatalną kampanię, która w dodatku może mieć zgubne dalekosiężne konsekwencje dla całej partii, co bardzo wnikliwie opisał Tomasz Wróblewski  w DGP: http://www.gazetaprawna.pl/wiadomosci/komentarze/428287,wroblewski_jezeli_komorowski_przegra_to_nie_z_iv_rp_ale_z_unia_wolnosci.html</p>
<p>Ta fatalna kampania może kosztować Bronisława Komorowskiego prezydenturę, a partię czekają bardzo poważne kłopoty. Głównie dlatego, że PO de facto publicznie wyrzekła się idei, dzięki którym wygrała ostatnie wybory i zaczęła ścigać się z PIS w konkurencji pt. etatyzm.</p>
<p>Jak będzie w niedzielę - tego nikt nie jest w stanie przewidzieć. Można jedynie zdać się na intuicję, bo sondaże w sytuacji takiego rozchwiania nastrojów i braku jakiegokolwiek sporu, mogą być bardzo zawodne. Intuicja zaś podpowiada mi, że z Bronisławem nie będzie najlepiej.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.smith.org.pl/?feed=rss2&amp;p=1345</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>ŻARTY</title>
		<link>http://blog.smith.org.pl/?p=1335</link>
		<comments>http://blog.smith.org.pl/?p=1335#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 13 Jun 2010 10:07:35 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Cezary Kaźmierczak</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.smith.org.pl/?p=1335</guid>
		<description><![CDATA[Kampania wyborcza Kaczyński - Komorowski 2010 na pewno stanie się przedmiotem wnikliwych studiów technologów politycznych. Od początku lat 90. śledzę pilnie wszystkie kampanie prezydenckie w USA - podczas kilku byłem nawet na miejscu. Ale czegoś podobnego nie widziałem.

Na czym polega dziwność tej kampanii. Przede wszystkim na zmieniających się z tygodnia na tydzień nastrojach, braku śladu [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Kampania wyborcza Kaczyński - Komorowski 2010 na pewno stanie się przedmiotem wnikliwych studiów technologów politycznych. Od początku lat 90. śledzę pilnie wszystkie kampanie prezydenckie w USA - podczas kilku byłem nawet na miejscu. Ale czegoś podobnego nie widziałem.<br />
<span id="more-1335"></span><br />
Na czym polega dziwność tej kampanii. Przede wszystkim na zmieniających się z tygodnia na tydzień nastrojach, braku śladu jakiegokolwiek trendu i natłoku zewnętrznych wydarzeń miotającymi wyborcami od ściany do ściany.</p>
<p>Był moment, że wydawało się, że na górze jest Jarosław Kaczyński. Do czasu. Powódź rozmyła ten układ i wydawało się, że jeśli kampania Kaczyńskiego 7 czerwca nie wymyśli jakiegoś bardzo dobrego story, języka i dobrego pola polaryzacji - to jest po nim. Kampania Kaczyńskiego niczego po 7 czerwca genialnego nie wymyśliła i co? Wygląda na to, że znów jest na górze!</p>
<p>Niezwykle pomocna jest kampania Komorowskiego. Potwierdza to znaną tezę, że nikt nie jest w stanie uczynić ci tyle krzywdy, co ty sam sobie.</p>
<p>Po prostu kampanią Komorowskiego miota od ściany do ściany. Próbuje ona rzucić wyzwanie podstawowym, niezmiennym prawom marketingu. Brak jakiekolwiek <em>clear marketing message</em>. Czymże on już w tej kampanii nie był? Wszystkim. Absolwent I roku słabych studiów marketingowych już wie, że nie ma produktów &#8220;dla wszystkich&#8221;, a jeszcze bardziej, że zmiana wizerunku i pozycjonowania co 3 dni to prosta droga na samo dno piekła.</p>
<p>Teraz dodatkowo jeszcze kampanii Komorowskiego ewidentnie zaczynają puszczać nerwy i pojawiają się nawet oznaki paniki. To nie będzie pomagało.</p>
<p>Kampania Kaczyńskiego w trudnych dla siebie chwilach niczego genialnego nie wymyśliła - ale jest przynajmniej konsekwentna - od początku.</p>
<p>Jeśli chodzi o sondaże - to w tej kampanii możemy je sobie raczej darować. Oba główne obozy mają po ok. 15% &#8220;twardego elektoratu&#8221;, reszta pływa. Gdzie popłynie - zobaczymy.</p>
<p>Jeśli jednak w najbliższym tygodniu kampania Komorowskiego zdecyduje się pokazać jeszcze ze 2 albo 3 jego nowe twarze, to szanse Jarosława Kaczyńskiego gwałtownie wzrosną.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.smith.org.pl/?feed=rss2&amp;p=1335</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>WSPANIAŁE UCZUCIE NIEOMYLNOŚCI</title>
		<link>http://blog.smith.org.pl/?p=1343</link>
		<comments>http://blog.smith.org.pl/?p=1343#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 11 Jun 2010 10:38:32 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Robert Gwiazdowski</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Ekonomia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.smith.org.pl/?p=1343</guid>
		<description><![CDATA[„Prognozowanie jest bardzo niebezpieczne… Zwłaszcza jeśli dotyczy przyszłości…” mawia Woody Allen. Ale widocznie „rynki finansowe” nie mają czasu oglądać jego filmów, tak są zajęte wykonywaniem swojej „boskiej roboty”.

„Legendarny” George Soros powiedział właśnie podczas konferencji w Wiedniu, że „właśnie weszliśmy w drugi akt kryzysu”
http://pb.pl/2/a/2010/06/10/Wlasnie_weszlismy_w_drugi_akt_kryzysu
Jego zdaniem „zapaść systemu finansowego jakim go znaliśmy dotychczas jest realna, a kryzys [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>„Prognozowanie jest bardzo niebezpieczne… Zwłaszcza jeśli dotyczy przyszłości…” mawia Woody Allen. Ale widocznie „rynki finansowe” nie mają czasu oglądać jego filmów, tak są zajęte wykonywaniem swojej „boskiej roboty”.<br />
<span id="more-1343"></span><br />
„Legendarny” George Soros powiedział właśnie podczas konferencji w Wiedniu, że „właśnie weszliśmy w drugi akt kryzysu”</p>
<p>http://pb.pl/2/a/2010/06/10/Wlasnie_weszlismy_w_drugi_akt_kryzysu</p>
<p>Jego zdaniem „zapaść systemu finansowego jakim go znaliśmy dotychczas jest realna, a kryzys jest daleki od zakończenia”.</p>
<p>W listopadzie 2008 roku mówił, że „kryzys osiągnął szczyt”</p>
<p>http://www.rmf24.pl/ekonomia/news-soros-kryzys-finansowy-osiagnal-szczyt,nId,227123</p>
<p>A w czerwcu 2009, że „najgorsze już za nami”.</p>
<p>http://finanse.wnp.pl/soros-o-kryzysie-najgorsze-juz-za-nami,83515_1_0_0.html</p>
<p>Ale jak wiadomo „tylko krowa nie zmienia poglądów”. No może i niektórzy liberałowie.</p>
<p>A pamięć bywa „zabójcza”. Jakby tak sobie ktoś przypomniał, co w 2005 roku Pan Tusk mówił na temat Pana Belki, to wczoraj umarłby ze śmiechu.</p>
<p>http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,2781854.html</p>
<p>Więc szybko postanowiłem zapomnieć&#8230; </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.smith.org.pl/?feed=rss2&amp;p=1343</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>W OBRONIE LIBERALIZMU</title>
		<link>http://blog.smith.org.pl/?p=1340</link>
		<comments>http://blog.smith.org.pl/?p=1340#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 10 Jun 2010 10:36:58 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Robert Gwiazdowski</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Ekonomia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.smith.org.pl/?p=1340</guid>
		<description><![CDATA[Pan Jarosław Kaczyński podczas spotkania wyborczego rozpowiadając o gazie łupkowym wyjaśnił, że polskim problemem jest „polityka transakcyjna” – czyli „zaspakajanie interesów różnych grup”. Taka polityka, zdaniem kandydata na Prezydenta RP, „wynika z ideologii liberalnej, a właściwie neoliberalnej”. Wezwał on liberalnych ekonomistów by, wzorem ekonomistów z Wielkiej Brytanii „przeprosili za swoje błędy”.

(http://wyborcza.pl/1,75248,7994123,Kaczynski__niech_liberalowie_przeprosza_za_polityke.html#ixzz0qOIDMFH9)
Rozumiem, że Pana Paweł Szałamacha, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Pan Jarosław Kaczyński podczas spotkania wyborczego rozpowiadając o gazie łupkowym wyjaśnił, że polskim problemem jest „polityka transakcyjna” – czyli „zaspakajanie interesów różnych grup”. Taka polityka, zdaniem kandydata na Prezydenta RP, „wynika z ideologii liberalnej, a właściwie neoliberalnej”. Wezwał on liberalnych ekonomistów by, wzorem ekonomistów z Wielkiej Brytanii „przeprosili za swoje błędy”.<br />
<span id="more-1340"></span><br />
(http://wyborcza.pl/1,75248,7994123,Kaczynski__niech_liberalowie_przeprosza_za_polityke.html#ixzz0qOIDMFH9)</p>
<p>Rozumiem, że Pana Paweł Szałamacha, były Wiceminister Gospodarki, który dostąpił zaszczytu prowadzenia tego spotkania, już przeprosił. Miał bowiem okazję przez wiele lat tę ideologię wyrażać, będąc ekspertem Centrum Adama Smitha. No cóż, przez nasze skromne progi na ulicy Bednarskiej w Warszawie przewinęło się wiele osób poszukując widocznie odskoczni do karier politycznych. Był tam nawet Pan Profesor Marek Belka, był też Pan Cezary Mech. Widocznie nie czytali Smitha, zanim przyszli. Albo może myśleli, że my tym Smithem tylko się wspieramy. Ale my mamy nie tylko „brend”. Mamy też własną „Biblię”. A w zasadzie dwie: „Teorię uczuć moralnych” i „Bogactwo narodów”. Dlatego łatwo nam „trzymać kurs”. Liberalny oczywiście. Więc pozwolę sobie zwrócić uwagę Pana Jarosława Kaczyńskiego, skoro nie raczył zrobić tego Pan Paweł Szałamacha, że liberałowie nie mają za co przepraszać! Niech przepraszają różni „łżeliberałowie”. Im głośniej będą przepraszać, tym większe mają szanse na udział w nowym podziale łupów politycznych.</p>
<p>Ja ze swej strony uprzejmie informuję, że liberalizm polega na tworzeniu warunków aby KAŻDY mógł realizować jak najlepiej interesy SWOJE, a nie jakichś tam „różnych grup”!</p>
<p>O sposobach uzasadnienia wolnego rynku zdefiniowanych przez Pana Profesora Ryszarda Legutko pisałem już w drugim odcinku idei klasycznego liberalizmu (http://blog.gwiazdowski.pl/index.php?subcontent=1&#038;id=223).</p>
<p>Teraz przypomnę, że wolny rynek uzasadnia między innymi „racja jednostki”. Utylitaryzm za podstawową siłę twórczą świata ludzkiego uznaje poczucie użyteczności, rozumianej jako pragnienie każdego człowieka szukania przyjemności i unikania nieprzyjemności. Utylitaryści, patrząc na świat z perspektywy indywidualistycznej, uważają, że instytucje życia społecznego są tworzone albo dla jednostki (rodzą wtedy poczucie zadowolenia) lub przeciw niej (wywołując frustrację). Każdy, pozostawiony samemu sobie, bez konieczności podporządkowania się temu, co uchodzi za „dobro obiektywne”, a co zwykle sprowadza się do arbitralnych nakazów paraliżujących wolność, będzie maksymalizował własną użyteczność, przy okazji przyczyniając się, jakby mimochodem, do zwiększenia użyteczności innych. Dlatego wolny rynek jest optymalną metodą zapewnienia „maksymalnego szczęścia maksymalnej liczbie ludzi”. W klasycznej teorii wolnorynkowej argumenty utylitarystyczne eksponowali Jeremy Bentham i obydwaj Millowie. Współcześnie głównym ich orędownikiem był Milton Friedman.</p>
<p>Co prawda Pan Profesor Legutko utrzymuje, że utylitarystyczna obrona wolnego rynku &#8220;oparta jest na paradoksie, lub, wyrażając to mocniej, na konfuzji, lub, wyrażając to jeszcze mocniej, na sprzeczności. Argumenty mające uzasadniać kapitalizm wolnokonkurencyjny można bowiem tak rozszerzyć i przeformułować - a żadne teoretyczne założenie nie zabrania zrobienia tego - aby służyły również obronie porządku etatystycznego”. Nie jest to jednak do końca prawda. Wystarczy bowiem, że dla wsparcia utylitaryzmu za Kelsenowską Grundnorm uznamy wolność, a więc całkiem inaczej niż sam Kelsen, ale etatyzm nie będzie wówczas możliwy do logicznego uzasadnienia. A wolność jest taką wartością, której w Polsce, tak długo dotknie tej jej brakiem, nie powinno być wstyd bronić. Więc za jej obronę nie zamierzam żadnych etatystów przepraszać.</p>
<p>P.S. Teks ten nie oznacza bynajmniej poparcia dla innego niż Pan Jarosław Kaczyński, kandydata na Prezydenta, a już zwłaszcza tego, który uznał, że Pan Profesor Marek Belka „wielkim ekonomistą jest”, bo, jak wielokrotnie deklarowałem, polityką się nie zajmuję i nie zamierzam marnować cennego czasu na szwendanie się po lokalach wyborczych. Utwierdził mnie zresztą w tym przekonaniu sam Pan Premier Donald Tusk, stwierdzając, że nie interesuje go „żyrandol w Pałacu Prezydenckim” ani parę miejsc do obsady w BBN. Więc mnie tym bardziej nie interesuje, kto ten żyrandol będzie oglądał.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.smith.org.pl/?feed=rss2&amp;p=1340</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>KOLEJNA SZARŻA OFE</title>
		<link>http://blog.smith.org.pl/?p=1338</link>
		<comments>http://blog.smith.org.pl/?p=1338#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 07 Jun 2010 10:34:40 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Robert Gwiazdowski</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Ekonomia]]></category>

		<category><![CDATA[System emerytalny]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.smith.org.pl/?p=1338</guid>
		<description><![CDATA[W piątek i sobotę OFE przeprowadziły ostrzał artyleryjski. Jedna z gazet opublikowała artykuł, że „w ubiegłym roku fundusze emerytalne znów lepiej pomnażały odłożone w nich pieniądze niż ZUS”.

http://www.rp.pl/artykul/489724_OFE__ponownie_lepsze_od_ZUS.html
Zacząć trzeba od tego, że ZUS niczego w ogóle nie pomnaża, tylko wypłaca z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych (FUS) emerytury naszym rodzicom i dziadkom z płaconych przez nas składek [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W piątek i sobotę OFE przeprowadziły ostrzał artyleryjski. Jedna z gazet opublikowała artykuł, że „w ubiegłym roku fundusze emerytalne znów lepiej pomnażały odłożone w nich pieniądze niż ZUS”.<br />
<span id="more-1338"></span><br />
http://www.rp.pl/artykul/489724_OFE__ponownie_lepsze_od_ZUS.html</p>
<p>Zacząć trzeba od tego, że ZUS niczego w ogóle nie pomnaża, tylko wypłaca z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych (FUS) emerytury naszym rodzicom i dziadkom z płaconych przez nas składek i podatków tudzież z podatków naszych dzieci i wnuków (same nasze składki nie wystarczają, więc potrzebna jest dotacja budżetowa do FUS, którą finansuje się z wpływów podatkowych i prywatyzacyjnych, z pobranych przez Skarb Państwa dywidend i z emisji bonów skarbowych i obligacji – które trzeba będzie wykupić z podatków płaconych w przyszłości).</p>
<p>Jeśli już musimy porównywać efektywność to porównajmy wyniki OFE z wynikami zarządzanego przez ZUS Funduszu Rezerwy Demograficznej, w którym są jakieś pieniądze. Oficjalne wyniki FRD za 2009 rok będą dostępne za tydzień, więc będzie okazja porównać. W każdym razie w latach 2006-2007 były one lepsze od wyników OFE!!!</p>
<p>Dziś atak już frontalny. W jednej z gazet hiobowa wieść: „Ministrowie chcą nam zabrać emerytury”.</p>
<p>http://www.dziennik.pl/gospodarka/article621927/Ministrowie_chca_zabrac_emerytury.html</p>
<p>„Szefowie resortów finansów i pracy - Jacek Rostowski i Jolanta Fedak - chcą pozbawić ludzi emerytur. Wprowadzając swój plan obniżenia składek do OFE sprawią, że świadczenia będą bardzo niskie”, gdyż „pogrążony w długach ZUS będzie miał coraz większe trudności z wypłatami”</p>
<p>Ciśnie mi się do tego pytanie i komentarz. Pytanie jest takie:  jak nie obniżymy składki do OFE, to emerytury będą wysokie? Takie, żeby starczyło na wakacje „pod palmami”, jak obiecywały reklamówki OFE w 1999 roku?</p>
<p>A komentarz jest taki: ZUS nie jest „pogrążony w długach”! W długach pogrążeni jesteśmy my jako społeczeństwo. Jest to dług zaciągnięty kiedyś wobec dzisiejszych emerytów, którym  emerytury należą się jak „psu kość”, bo kiedyś płacili „składki” na te emerytury.</p>
<p>Ale na tym nie koniec. W wielce przenikliwej analizie czytamy, że przez obniżenie składek do OFE „dzisiejsi 20-latkowie i 30-latkowie mogą nie otrzymać z ZUS pieniędzy, które im się teraz obiecuje. Emerytów będzie więcej, a ZUS musiałby wypłacać im wyższe świadczenia. Bo zamiast do OFE wpłacaliby więcej składek do ZUS”.</p>
<p>Więc kolejne pytanie jest takie: co ma zdanie pierwsze do drugiego i trzeciego? Czy może na rynkach finansowych już na stałe zmieniły się zasady logiki, a zwłaszcza budowa tak zwanego sylogizmu? Dzisiejszym 20 i 30-latkom się niczego nie obiecuje! Ich emerytury będą takie, jak pozwoli budżet i wyniki wyborów gdy będą oni 65 i 70-latkami. A jako że dzisiejsi 20 i 30-latkowie należą do pokolenia wyżu demograficznego, to jak sami  nie zrobią co najmniej takiej samej ilości dzieci, jaką zrobiło moje pokolenie (czyli ich) to sobie demokratycznie przegłosują co tam będą chcieć, bo ich będzie większość i to w dodatku zdyscyplinowana – jak na emerytów przystało. I na przykład będą mogli wybrać sobie taki rząd, który nie wykupi obligacji, które dziś kupują OFE. I co wtedy???</p>
<p>Ale jak się dalej wczytamy w analizę (poza samym tytułem i lidem) to przeczytamy, że „z najnowszej przygotowanej przez ZUS prognozy wpływów i wydatków funduszu emerytalnego do 2060 roku wynika, że tak czy inaczej ubezpieczonych i emerytów w ciągu najbliższych 20 lat czekają ciężkie chwile”. Więc mam kolejne pytanie: nawet jak nie zmniejszymy składki do OFE???</p>
<p>Ale „są też dobre wiadomości. Jeśli nie będziemy zmieniać wysokości składki do OFE czy sposobu obliczania emerytur, po okresie rekordowego manka wydolność systemu emerytalnego zacznie rosnąć”. A dzięki czemu? Otóż poprawa wydolności systemu jest związana z nowym sposobem liczenia świadczeń, który obniży ich wysokość”!!!</p>
<p>Dzięki OFE zmienił się sposób liczenia świadczeń, dzięki czemu będą one niższe co zwiększy „wydolność systemu”. A nie można „obniżyć wysokości świadczeń” bez OFE?? Czy naprawdę musimy komuś zapłacić za to, żeby mieć niższe emerytury??? Bo że będą one w proporcji do ostatniego wynagrodzenia procentowo niższe niż dzisiejsze to jest pewnik. Na pewno zostanie o to oskarżony „neoliberalizm”. Może Naomi Klein napisze o tym w swojej kolejnej książce?</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.smith.org.pl/?feed=rss2&amp;p=1338</wfw:commentRss>
		</item>
	</channel>
</rss>
